Płynie Wisła płynie po polskiej krainie…

Gdyby jeszcze rok temu ktoś mi powiedział, że będziemy z J. chodzić na rower, nie uwierzyłabym… Gdyby ten ktoś dorzucił, że jeździłybyśmy po Warszawie – wyśmiałabym… Ale wytoczyłyśmy się wczoraj na rowery. Zaczęłyśmy spokojnie na Polu Mokotowskim, po czym wpadłyśmy w dziurę czasoprzestrzenną i znalazłyśmy się w zupełnie abstrakcyjnym miejscu, w którym nie miałyśmy prawa wyjechać, ponieważ kierowałyśmy się w zupełnie inną stronę…

Wpadłyśmy też na genialny pomysł, żeby jechać nad Wisłę… Jedziemy sobie, jedziemy i jedziemy i wylądowałyśmy na Belwederskiej zastanawiając się ciężko gdzie jest Wisła… W miejscu gdzie według naszych obliczeń powinna być rzeka były… Łazienki… Dwa downy na rowerze…

Zrezygnowane podjechałyśmy do parku Morskie Oko, gdzie spadł mi łańcuch na morderczych podjazdach godnych Tour de France. Kiedy mocowałyśmy się z łańcuchem, na tle zachodzącego słońca zamajaczyła postać pewnego niedźwiedzia grizzly, którego nie lubimy spotykać. Krzyk J. i była już na drugiej stronie parku, zostawiając mnie na pożarcie, kiedy próbowałam wskoczyć na rower i uciec… Dopędziłam ją po 10 minutach… Ciekawe czy w czasie lawiny w Himalajach też by uciekła 😉

Zmęczenie i niepowodzenia w szukaniu niewidzialnej Wisły na szczęście wynagrodził nam wieczorem alkohol  😀

Buziaki od Pijaczek 😀

Reklamy

~ - autor: Jeszcze jedna książka w dniu Lipiec 22, 2010.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: